Wolnorynkowy.pl

Nadzieja w Konfederacji

Marzec 2021 roku. Mija rok od pierwszych przypadków koronawirusa w Polsce i od pierwszego zamknięcia szkół, restauracji i granic. Kalendarz pokazuje wiosnę, ale w wielu polskich domach trudno o optymizm. Firmy, które przetrwały pierwszy lockdown, nie przetrwały drugiego. Ludzie odkładają wizyty u lekarza, dzieci od miesięcy uczą się przed ekranem, a kolejne rozporządzenia pojawiają się z dnia na dzień. Warto w takim momencie zatrzymać się i podsumować, dokąd zaprowadziła nas polityka rządu.

Bilans roku pandemii

Oto krótka lista tego, z czym Polska weszła w drugi rok walki z COVID-19:

  • największa liczba zgonów w jednym roku od czasów II wojny światowej - w 2020 roku zmarło w Polsce ponad 470 tysięcy osób;
  • jedna z najwyższych w Europie liczb zgonów nadmiarowych, czyli ponad średnią z poprzednich lat;
  • pierwszy od 1991 roku spadek PKB;
  • rekordowy nominalnie deficyt budżetu państwa;
  • rekordowa liczba nowych podatków i opłat oraz podwyżki już istniejących;
  • inflacja w czołówce Unii Europejskiej;
  • próba likwidacji części branży hodowlanej, czyli tzw. „piątka dla zwierząt”;
  • dwa lockdowny, których podstawy prawne podważały kolejne sądy;
  • tysiące zrujnowanych firm;
  • nękanie przedsiębiorców kontrolami policji, sanepidu i służb skarbowych.

To nie jest lista zarzutów wymyślonych przez opozycję, tylko opis rzeczywistości, którą zna każdy, kto prowadzi firmę, pracuje w gastronomii albo próbuje dostać się do lekarza. Zamykanie gospodarki nie uchroniło Polski przed jedną z najwyższych w Europie liczb nadmiarowych zgonów, za to dołożyło do nich ogromne koszty społeczne i ekonomiczne. Według wielu ekspertów część tych zgonów to skutek odkładanego leczenia i przeciążonych szpitali, a nie samego wirusa.

Banda czworga i jeden wyjątek

Politycy Konfederacji od początku mówili wprost, co myślą o tej polityce. Sławomir Mentzen w jednym z telewizyjnych programów w bardzo ostrych słowach wyraził swój stosunek do rządzącej partii. Zarzucał jej, że realizowane działania niszczą polską gospodarkę i wolność obywateli.

Warto jednak pamiętać, że odpowiedzialność nie spoczywa wyłącznie na tzw. Zjednoczonej Prawicy, która z prawicą ma wspólną głównie nazwę. Już rok wcześniej, w nocy z 2 na 3 marca 2020 roku, Sejm uchwalił tzw. specustawę covidową, która stała się fundamentem wielu późniejszych ograniczeń. Poparła ją ogromna większość posłów - z Prawa i Sprawiedliwości, Koalicji Obywatelskiej, Lewicy i większości klubu PSL-Kukiz'15. Jedynym ugrupowaniem, którego wszyscy głosujący posłowie byli przeciw, była Konfederacja. Wolnościowcy określają cztery pozostałe ugrupowania mianem „bandy czworga”, bo w najważniejszych sprawach gospodarczych głosują one bardzo podobnie.

Grzegorz Braun wziął udział w proteście taksówkarzy. Dziękował im za to, że nie czekają biernie, aż rząd ich wykończy, tylko upominają się o to, co im się należy - czyli o prawo do pracy. Przypominał, że wolnościowcy chcą przywrócenia naturalnego porządku, w którym dzieci chodzą do szkoły, pacjenci do lekarza, a restauracje i sklepy są otwarte dla klientów.

Co proponują wolnościowcy

Krytyka to jednak za mało - potrzebne są konkretne propozycje. Konfederacja przygotowała projekt ustawy „Otwieramy gospodarkę”, której celem było przywrócenie przedsiębiorcom prawa do pracy i zakończenie rządzenia krajem za pomocą rozporządzeń. Za tym stoi prosta filozofia: to ludzie, a nie urzędnicy, najlepiej wiedzą, jak chronić swoje zdrowie i swoje źródło utrzymania.

Taka polityka nie oznacza lekceważenia zagrożenia. Oznacza ochronę najbardziej narażonych - osób starszych i przewlekle chorych - przy jednoczesnym pozwoleniu reszcie społeczeństwa na normalne życie i pracę. Oznacza też sprawną służbę zdrowia, w której pieniądze idą za pacjentem, a nie za biurokracją. I przede wszystkim oznacza stabilne prawo, które nie zmienia się co tydzień na konferencji prasowej.

Niskie podatki, proste przepisy i szacunek dla własności to nie są hasła na lepsze czasy. W kryzysie są jeszcze ważniejsze, bo pozwalają firmom szybciej się podnieść i odbudować miejsca pracy. Każda złotówka pozostawiona w kieszeni przedsiębiorcy pracuje lepiej niż złotówka przepuszczona przez budżet i rozdzielona w formie „tarczy”.

Nadzieja jest w obywatelach

Żadna ustawa nie przejdzie jednak bez poparcia obywateli. Dlatego nadzieja na zatrzymanie szkodliwych działań władzy nie leży wyłącznie w politykach, ale w ludziach, którzy świadomie wybierają ich na swoich przedstawicieli. Przecież to twoje państwo, człowieku! Jeżeli zależy ci na jego ratunku, warto przy najbliższej okazji poprzeć tych, którzy konsekwentnie bronią wolności - takich jak Janusz Korwin-Mikke, Artur Dziambor czy Konrad Berkowicz.

Symbolem tego, czego chce dziś wielu Polaków, jest proste hasło, które znajdziesz m.in. na kubku „Przywróćmy normalność”.

Podsumowując: rok pandemii przyniósł Polsce rekordowe zgony, rekordowy deficyt i tysiące zamkniętych firm. Konfederacja przekonuje, że jest jedyną siłą w Sejmie, która od początku konsekwentnie sprzeciwia się tej polityce. Czy fala wolności nadejdzie, zależy od wyborców.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco i zgarnij -10% na pierwsze zakupy*

*Kod -10% ważny 30 dni, jednorazowy, na produkty nieprzecenione, przy zamówieniu od 100 zł.