Wolnorynkowy.pl

Skutki uboczne szczepionki na COVID-19

Światowa Organizacja Zdrowia ogłasza pandemię. Wirus rozprzestrzenia się po całym świecie w rekordowym tempie. Rządy państw Unii Europejskiej jeden po drugim podpisują umowy z koncernami farmaceutycznymi na dostawy szczepionek. Tylko Polska, jako jedyny kraj we wspólnocie, odmawia zakupu. Brzmi jak opis zimy 2020 roku? Nic z tych rzeczy. To rok 2009 i pandemia grypy A/H1N1, nazywanej potocznie świńską grypą.

Lekcja z 2009 roku

O rezygnacji z zakupu szczepionek przeciw świńskiej grypie zdecydował wtedy rząd Donalda Tuska, a twarzą tej decyzji była minister zdrowia Ewa Kopacz. Ewa Kopacz stała wtedy na czele resortu zdrowia, a premierem był Donald Tusk - na stanowisko szefowej rządu trafiła dopiero kilka lat później, w 2014 roku. Minister tłumaczyła, że producenci nie chcieli brać odpowiedzialności za ewentualne skutki uboczne, a zapisy umów dotyczące tej kwestii były tajne. Decyzja była mocno krytykowana, m.in. przez ówczesnego Rzecznika Praw Obywatelskich, ale później zbierała też pochwały - Rada Europy doceniła Polskę za to, że nie uległa presji koncernów.

Ta historia pokazuje, że w sprawie szczepionek nie ma prostych odpowiedzi, a decyzje polityków warto oceniać chłodno, bez emocji i presji chwili.

Kto zapłaci za szczepionki na COVID-19?

W grudniu 2020 roku sytuacja była inna. Polska przystąpiła do unijnych umów na zakup szczepionek przeciw COVID-19, a rząd ogłosił Narodowy Program Szczepień. Szczepienia miały być dobrowolne, ale zapłacić za nie mieli wszyscy - koszt zakupu preparatów oszacowano na ok. 2,4 mld zł, finansowanych z budżetu państwa.

To niewiele więcej niż 1,95 mld zł, które w 2021 roku zaplanowano jako rekompensatę z budżetu dla TVP i Polskiego Radia. Oba wydatki mają wspólną cechę: płaci za nie każdy podatnik, niezależnie od tego, czy się zaszczepi i czy ogląda telewizję publiczną. A przecież to twoje pieniądze, podatniku! Z perspektywy czasu wiadomo też, że rząd przeszacował zainteresowanie szczepieniami - według późniejszych doniesień medialnych miliony niewykorzystanych dawek, wartych miliardy złotych, trafiły do utylizacji.

Co mówi ulotka

W debacie publicznej najwięcej emocji budziła szczepionka firm Pfizer i BioNTech, oznaczona kodem BNT162b2 i sprzedawana pod nazwą handlową Comirnaty. Zamiast powtarzać plotki z internetu, warto sięgnąć do oficjalnej charakterystyki produktu, dostępnej dla każdego.

Według informacji producenta z przełomu 2020 i 2021 roku Comirnaty może nie zapewnić ochrony wszystkim osobom, które ją otrzymają, a czas utrzymywania się ochrony nie był wtedy znany. Do bardzo częstych działań niepożądanych, występujących u więcej niż jednej na dziesięć osób, należą m.in. ból w miejscu wstrzyknięcia, zmęczenie, ból głowy, bóle mięśni i stawów, dreszcze oraz gorączka. Rzadziej występują m.in. nudności, powiększenie węzłów chłonnych, bezsenność i złe samopoczucie. Rzadko obserwowano przemijające porażenie nerwu twarzowego, a zgłaszano również ciężkie reakcje alergiczne. Nie było też wiadomo, czy preparat przenika do mleka kobiet karmiących.

Warto uczciwie dodać, że większość tych objawów jest łagodna i ustępuje po kilku dniach. Z perspektywy czasu trzeba też dopisać, że w 2021 roku, po zaszczepieniu milionów ludzi, Europejska Agencja Leków dodała do listy bardzo rzadkich działań niepożądanych zapalenie mięśnia sercowego i osierdzia. To dobry przykład na to, że pełna wiedza o bezpieczeństwie każdego nowego leku przychodzi z czasem - i dlatego decyzja o jego przyjęciu powinna należeć do pacjenta.

Nie dla przymusu

Mimo tych niewiadomych nie brakowało głosów domagających się przymusowych szczepień. Konfederacja jasno sprzeciwiała się temu, by rząd decydował, jaki preparat i komu należy podać. Wolnościowcy i narodowcy apelowali o rzetelną, ogólnokrajową debatę na temat bezpieczeństwa szczepionek i zasadności szczepień w poszczególnych grupach.

Artur Dziambor zachęcał, by decyzję o szczepieniu podejmować po indywidualnej konsultacji z lekarzem, a nie pod wpływem słów polityków, piosenkarzy czy aktorów. Zwracał uwagę, że rząd kluczy w tej sprawie, podobnie jak wcześniej w kwestii ograniczeń w sylwestra. Sławomir Mentzen domagał się od rządu dowodów na skuteczność wcześniejszych decyzji - zamknięcia lasów, szkół i siłowni czy obowiązku noszenia maseczek, które mocno uderzyły w podstawowe wolności obywatelskie.

Grzegorz Braun interweniował w sprawie wytycznych dla żołnierzy. Według nich żołnierze, którzy nie zgodzą się na szczepienie, mieli tracić możliwość udziału w części szkoleń, od których zależy awans. Poseł uznał to za dyskryminację i zakamuflowany przymus. W Sejmie działał też założony z inicjatywy posłów Konfederacji parlamentarny zespół zajmujący się bezpieczeństwem szczepień ochronnych.

Podsumowując: wolnościowe stanowisko nie polega na walce ze szczepionkami, tylko na obronie prawa każdego człowieka do świadomej decyzji o własnym zdrowiu. Rzetelna informacja o korzyściach i skutkach ubocznych, rozmowa z lekarzem i dobrowolność - to recepta, która szanuje zarówno zdrowie, jak i wolność.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco i zgarnij -10% na pierwsze zakupy*

*Kod -10% ważny 30 dni, jednorazowy, na produkty nieprzecenione, przy zamówieniu od 100 zł.